Po śniadaniu, plaża, tym razem od strony Zatoki Puckiej, gdzie woda jest cieplejsza o kilkanaście stopni. Około południa, wielkie puchary lodów na tarasie „Domu Zdrojowego”, duże i smaczne, gdyż ufundowane przez Pana Burmistrza. Plaża na otwartym morzu, woda zimna, ale co tam – kto się nie kapie, buduje zamki z piasków. Obiad, spacer, pamiątki, lody, słodycze – wszystkiego za dużo… Wieczorem statkiem powrót do Gdyni, zwiedzanie z portu z wody, autokar, powrót do domu - Kwatery Myśliwskiej w Czarnym. Tyle było atrakcji, że dwa wyjazdowe dni minęły w mgnieniu oka.